DZIĘKUJEMY!

Środa jest ostatnim dniem pracy Janusza Majchrzaka w płockiej Komunikacji Miejskiej. Od czwartku będzie już emerytem. Mówi: Jestem szczęśliwym człowiekiem. O spółce: Wciąż zostało wiele do zrobienia, bo to jest proces ciągły. I to się da zrobić, najważniejsze, żeby stworzyć ludziom warunki do działania.

Majchrzaka niektórzy określają jako „zwierzę biznesowe”. To komplement. Pracę zawodową zaczynał w 1978 r. jako inżynier budowy. – Pracowałem wtedy z Japończykami, współuczestniczyłem w budowaniu Olefin II w kombinacie, ale wtedy jeszcze bardziej jako stażysta – wspomina.

Potem związał się z Fabryką Maszyn Żniwnych w Płocku; początkowo w Ośrodku Badawczo-Rozwojowym FMŻ, potem już w samym zakładzie. Po transformacji ustrojowej, kiedy wiele firm się waliło, dostał – w 1992 r. – misję „uratowania tego, co się da”. Powołana została spółka Bizon, Majchrzak do 1998 r. był jej prezesem, a potem jeszcze przez pięć lat prezesował pod barwami New Holland.

Z Płocka przeniósł się do Sokółki, tam zakłady stolarki budowlanej były już w rozsypce. Majchrzkowi zaproponowano stanowisko prezesa, miał fabrykę okien i drzwi wyprowadzić na prostą, bo w stanie, w jakim była, żaden kapitał, polski czy zagraniczny, nie był nią zainteresowany. I znów się udało, Sokółkę kupili Szwedzi.

W marcu 2011 r. został prezesem Komunikacji Miejskiej. Sytuacja spółki była kiepska. Stary, zdezelowany tabor, beznadziejna infrastruktura i warunki pracy (w starej hali napraw trudno było ratować przegubowce, bo się w niej po prostu nie mieściły), skłócona załoga, walczące między sobą związki zawodowe, psioczący pasażerowie.

Co się najbardziej udało?

– Życie – śmieje się Janusz Majchrzak. – Jestem farciarzem. Jestem szczęśliwym człowiekiem. Robiłem w życiu fajne rzeczy, osiągnąłem wszystkie nakreślone cele, zarówno biznesowe, jak i życiowe, rodzinne. Może ktoś uzna to za wyświechtany banał, ale udało mi się, bo miałem wokół dobrych ludzi. Moje credo jest takie: stworzyć zespół i sprawić, żeby ten zespół chciał ze sobą pracować. A to udaje się tylko wtedy, jak ludzie, jeśli nawet ze sobą się nie zgadzają, to się szanują.

Dlatego swoją pracę w KM ocenia najpierw pod tym kątem. Za swój sukces uważa więc to, że firma jest pozytywnie odbierana od ludzi. Także przez pasażerów, co wynika z różnych badań, choć oczywiście poziom satysfakcji nigdy nie jest 100-procentowy. Ale też odbudowę taboru, restaurację infrastruktury w samym zakładzie, rewolucję w rozkładach jazdy. Prezes dodaje też: – Lubię się otaczać ludźmi, którzy mają własne zdanie i nie boją się tego zdania bronić. Starałem się zawsze zapewnić pracownikom takie warunki, żeby nie bali się tego swojego zdania prezentować.

A co zostało do zrobienia w KM?

– Wciąż dużo – odpowiada. – Trzeba doskonalić system rozkładów jazdy, bo Płock za mało korzysta z komunikacji publicznej. To, co zostało wprowadzone w 2012 r., w tej chwili jest już niewystarczające. Częstotliwość kursów musi być zwiększona, żeby na głównych liniach nie czekać dłużej niż 5 minut na autobus. W firmie naprawdę pracują profesjonaliści i jak się im zapewni odpowiednie warunki, to doskonale sobie z tym poradzą.

Wciąż też trzeba wymieniać tabor. – Teraz tak ważna jest elektromobilność – dodaje Majchrzak. – Z miastem jest już podpisana umowa wykonawcza na 10 lat i w tym czasie cały tabor powinien być wymieniony.

Emerytura… i co dalej?

– Zaczynam najdłuższe wakacje – Janusz Majchrzak uśmiecha się szeroko. – Wieczorem zlikwiduję swoje konto na Facebooku, jest niepotrzebne. Kto będzie chciał mnie znaleźć, znajdzie w realu. Na chwilę się resetuję, trzech wnuków już czeka na większą dostępność dziadka. Kupiłem sobie play station 4 Pro, wnuki już mają w plecakach joysticki. Trochę gram, zaczynam od FIFA 19, trzeba nadrobić czas. Na reset daję sobie pół roku, a potem… świat stoi przede mną otworem. Jest wiele rzeczy, miejsc, których dotąd nie udało mi się zobaczyć, także w Polsce. Mam taki album „Świat cudów”, z różnymi niezwykłymi budowlami, dziwami natury. Chciałby je wszystkie zobaczyć.

Bogaty program, ale czy wystarczy komuś tak czynnemu zawodowo? Żadnych dalszych zawodowych planów?

– Nigdy nie mówię nigdy, choć do tanga trzeba dwojga. Ale jeśli miałbym się jeszcze jakoś spełniać w tym kierunku, to z innej pozycji. Już się nabyłem prezesem w swoim życiu – odpowiada Majchrzak

Źródło: http://plock.wyborcza.pl/plock/7,35681,24113950,prezes-km-janusz-majchrzak-czas-na-reset-kupilem-sobie-play.html

Inline
Inline